Moc matczynej miłości

„Sądziłam, że będę uczyć moje dziecko, czym jest świat. Okazało się, że uczę świat, kim jest moje dziecko.”

Tomek był spokojnym dzieckiem. Wydawało mi się, że był mało ruchliwy. Z pewnością miał już wtedy nadwrażliwość słuchową i obniżone napięcie mięśniowe. Dochodził również opóźniony rozwój mowy. Wciąż słyszeliśmy, że wszystko jest dobrze, a Tomka rozwój przebiega prawidłowo. Nie ma żadnych powodów do zmartwień. Skoro chodzisz z dzieckiem do lekarzy pediatrów i oni, jako specjaliści twierdzą, że „wszystko jest dobrze”, to jakie masz podstawy, aby im nie wierzyć? (…).

Wybrałam dla Tomka prywatne przedszkole i od tamtego momentu wszystko się zmieniło.

Po wizycie logopedy w przedszkolu zostaliśmy poinformowani, że zauważono u Tomka cechy autystyczne. Wtedy też usłyszałam:

– Co z pani za matka, że nie wie pani, że dziecko ma autyzm?

Po badaniach, usłyszałam od jednej pani psycholog, że należy rozpocząć terapię jak najszybciej, bo syn może popaść w głębokie upośledzenie. Trauma po przedszkolu, a za chwilę taka wiadomość. Pamiętam, że zasłabłam po wyjściu z budynku poradni. Mąż pomagał mi się podnieść. To był jeden z najtrudniejszych dni.

W oczekiwaniu na kolejne wizyty u specjalistów postanowiłam nie siedzieć bezczynnie. Zaczęłam tworzyć na piętrze naszego domu przestrzeń na potrzeby Tomka. Pamiętam z tego okresu czasu to, że ciągle płakałam. Funkcjonowałam, jak „zombie”. Nikt ze specjalistów z tobą nie rozmawia tak długo, jak potrzebujesz. Nikt nie wesprze i nie rozwiewa wątpliwości, bo prawdopodobnie sam nie zna ostatecznej odpowiedzi na to, co zadzieje się z Tomkiem. Dostajesz papier i masz radzić sobie sama. Nie wiadomo gdzie iść, do kogo się zwrócić i gdzie zadzwonić. To samotny proces w którym nie wiesz, co robić. Musisz funkcjonować, wstać rano – chociaż boli cię wszystko, nawet myśli i oddech.

Pewnego dnia nastąpił przełom. Wytarłam łzy z policzków, wytarłam nos i przygotowałam się na bój z całym światem.

Terapie. Dom. Terapie. Praca nad tworzeniem stowarzyszenia „Niebieski Klucz”. Klucz do otwierania drzwi do instytucji oświatowych, urzędników, do serc ludzi. Miałam wtedy w sobie ogromną nadzieję, że przez nasze działania coś się zmieni w moim mieście. Osobiście kończyłam studia i zaczynałam kolejne, a także kursy, szkolenia, warsztaty, konferencje. W domu powstały gabinety terapeutyczne, miejsce do nauki dla Tomka z pomocami dydaktycznymi. Gdzieś w tym wszystkim byłam w wielu rolach naraz: mama – pedagog, mama – terapeuta, mama działająca w stowarzyszeniu, mama – prezes, mama wiecznie ucząca się i skupiona tak bardzo na wspieraniu dziecka, że w pewnym momencie zaczęłam znowu tracić siły i moc. Nie byłam zwykłą mamą dla syna, kobietą ani żoną dla swojego męża. Na szczęście Tomek coraz lepiej funkcjonował, a od pierwszej klasy bardzo dobrze się uczył. Natomiast ja… zaczęłam coraz gorzej sypiać. Po wielu latach szalonego tempa przyszedł kryzys i mój organizm nie wytrzymywał.

Pewnego dnia zobaczyłam informacje o Vedic Art – kursie malowania intuicyjnego. Tak rozpoczęła się moja przygoda z malowaniem.

W tamtym czasie zaczęłam chorować. Zamiast dochodzić do siebie w szpitalu, bałam się, że nie ma mnie w domu. Miałam operację i kilka zabiegów, a nerwica dopadła mnie tak silna, że na ostatniej konferencji w której brało udział stowarzyszenie Niebieski Klucz, nie byłam w stanie wystąpić. Za swoje działania społeczne zdobyłam statuetkę „Osobowość Roku 2017”, ale w dniu w którym miałam ją odebrać – leżałam w szpitalu i miałam zabieg usunięcia woreczka żółciowego. To była moja gala.

Jestem dumna i pełna podziwu dla mojego syna. Z tego, jak cudownym jest chłopcem i jak wspaniale się rozwija. Jest cudem, który rozkwita bardziej każdego dnia.

Monika Rezmer – pedagog, terapeutka, żona, siostra, matka cudownego syna Tomasza. Artystyczna dusza, malarka, romantyczka, wrażliwa i silna kobieta. Dowiadując się o tym, że jej syn posiada zaburzenia ze spektrum autyzmu, uzyskała wykształcenie kierunkowe, założyła stowarzyszenie „Niebieski Klucz” i podjęła walkę z systemem, stawiając sobie za cel edukację społeczeństwa w temacie zaburzeń ze spektrum autyzmu. 

Monika Rezmer jest autorką książki „Niebieski chłopiec”, a wkrótce jej kolejna książka „Niebieskie dzieci.”

Książka  „Niebieski Chłopiec” jest o pięknej walce o swoje dziecko.

Książka dostępna tutaj.

Kolejna książka pt. „Niebieskie dzieci. Wyjątkowy świat, potencjał i możliwości” ukaże się w tym roku w Wydawnictwie Ezo Oneir.  Tym razem nie będzie o walce, ale o potencjale dzieci ze spektrum autyzmu.

Nota od wydawcy i redaktorki książek – Ezo Oneir

W 2017 trafiłam na artykuł o wystawie złożonej z samych niebieskich obrazów w bibliotece miejskiej w Świeciu. Tematem były uczucia matki wychowującej dziecko ze spektrum autyzmu. Wystawa miała uświadomić innym istnienie coraz powszechniejszego zjawiska autyzmu i zwrócić uwagę na działalność stowarzyszenia „Niebieski Klucz”.

Jeden obraz szczególnie przykuł moją uwagę. Przedstawiał matkę z synem idących drogą i trzymających się za ręce. Na końcu ich drogi była kula ziemska. Jakiś czas później podczas naszego spotkania Monika powiedziała mi, że kula symbolizuje świat, i że zrobi wszystko, aby w pewnym momencie z niebieskiego zabarwił się dla Tomka na kolorowo. Czy jej się udało? O tym przeczytamy w jej książkach.

Dodaj komentarz