DZIEŃ W HURGHADZIE – cz. 1

Po dobrze przespanej pierwszej nocy – pozbawionej marzeń sennych z powodu, jak sobie wmawiam, zmęczenia, budzę się w pokoju, gdzie jedna szybka balkonu zasłonięta jest tekturką. Zza tej tekturki – zakurzonej jak sarkofag, dobiegają do mnie dźwięki z wolna budzącego się do życia egipskiego kurortu. Miauczenie kotów i arabskie rozmowy, klaksony pojedynczych, rozpędzonych aut. Może … Czytaj dalej DZIEŃ W HURGHADZIE – cz. 1